sobota, 7 września 2019

Dzień dobry. 
     Długo żyję więc i czasu na dojrzewanie miałam sporo. Mam nadzieję, że sporo go mam także przed sobą. 
Dojrzewam w życiu do wielu rzeczy, ostatnio jakby bardziej intensywnie i widocznie nadszedł czas dojrzałości do zmian. Otwieram teatr. Dla dzieci, przede wszystkim dla dzieci. Piszę książki. Dla dorosłych i dla dzieci. Teraz piszę bloga. Pierwszy raz w życiu. Lubię robić rzeczy pierwszy raz. Ekscytacja i radość, strach i niepewność, satysfakcja i zażenowanie. Wszystko może się zdarzyć bo wszystko się w życiu zwyczajnie zdarza. Podskakujesz to i kolana masz poobijane ale sięgniesz po więcej. "Gdyby kózka nie skakała to by nudne życie miała" jak pisał klasyk Tuwim Julian. 
"Chcę od chciałabym różni się tym, czym różni się mam od miałabym". Podobno. Tak mawiał znajomy couch, dawniej trener. Jeszcze dawniej mentor albo babcia Józia, co w niektórych przypadkach na jedno wychodziło. 
     Zawsze lubiłam rozmawiać i lubiłam pisać. Blog pozwala mi połączyć te działania. Fajnie (podobno nieeleganckie słowo), jest robić to co się lubi. Przez większość życia miałam to szczęście, żeby robić to co lubię. Być może jest to zasługa mojej Mamy, która uznawała moje prawo do nielubienia elastycznych rajstop (to się nie zmieniło), jakichkolwiek sukienek (to ewoluowało nieco), flaków, podrobów (pełny constans), oraz do włosów ostrzyżonych na chłopaka. Kupiła mi także trampki zamiast lakierowanych sandałków oraz zestaw "mały majsterkowicz" bez zbędnych komentarzy. 
   Chcę, żebyśmy mogli porozmawiać o dzieciach, o ich rozwoju i problemach, o radościach i smutkach. Dużo już wiem, blisko czterdzieści lat zgłębiam temat ale wiem też, że nigdy nie będzie to temat zamknięty, skończony. Dziecko jest elementem świata. Jak ja, ty, babcia Zosia, kot Mruczek, wiewiórka Basia i wróbelek, który podobno wyprowadził się z miasta, bo nie ma gdzie mieszkać. 
Świat się zmienia, my się zmieniamy. 
Inaczej postrzegamy te same rzeczy, stosujemy inne metody wychowawcze, już nie tylko inne niż nasze mamy i babcie, ale inne niż sami stosowaliśmy jeszcze w zeszłym roku, tygodniu, wczoraj. Próbujemy, uczymy się, sprawdzamy. Radośnie i energicznie wskakujemy na podium dla zwycięzców i z trudem zbieramy z podłogi nasze ego. Dźwigamy plecak, bo każdy ma jakiś plecak, wypełniony złotym piaskiem, kamyczkami kolorowymi jak szkiełka w kalejdoskopie i głazami, które są ciężkie. Czasem zbyt ciężkie. 

    Chcę, żeby w plecakach dzieciaków, dla których mój teatr będzie grał przybywało kolorowych szkiełek, diamencików, perełek i złotego piasku, bo z takich skarbów można wyczarować wspaniały, radosny świat. I niech wesoło podskakuje na długim sznureczku niebieski balonik przywiązany do tych plecaków i plecaczków. Niech będzie piękniej, radośniej i lżej. 

     
     Chcę żebyśmy mogli się tu spotkać jak przy kawiarnianym stoliku, jak w pokoiku na poddaszu wynajętym od sympatycznej staruszki albo jak przy ognisku nad jeziorem. Możemy zajrzeć do sali, w której mądry profesor opowiada o rozwoju dziecka w fazie "buntu dwulatka", żeby z nim polemizować, od niego się uczyć, sprawdzać. Chcę, żebyśmy się czasem wybrali na spektakl do przedszkola albo do Teatru Narodowego. Możemy też iść na koncert albo do kina. Możemy iść wszędzie tam gdzie nas niepokój duszy zaprowadzi. Razem. Na tym blogu i w życiu. Możemy iść trzymając się za ręce i rączki albo luzem. Ścieżką albo obok ścieżki. 

Chcę żebyśmy...  dużo chcę. Wszystko przede mną. Przed nami. Bez Was blog jest tylko zwykłym notatnikiem. Notatnik już mam. Startujemy zatem - życzę sobie i Wam Wszystkiego Najlepszego bo najlepsze zawsze się przydaje. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz